Sędziowie i ich praca

Mnie w tej dotychczasowej wymianie poglądów nieco zaniepokoił taki punkt widzenia, którego nie chcę podzielić. Mianowicie punkt odnoszący się do stanu aktualnego, nie do propozycji de lege ferenda czy uregulowania nowego systemu. Że oto dziś odbywa się taki proces myślowy w sądach, który jest sterowany informacją o stanie budżetu resortu i ilości środków otóż ja zaprzeczam kategorycznie temu, żeby działał taki system, a powiem dlaczego. Może to będzie śmieszne, ale wręcz odwrotny skutek wywoływałoby powiedzenie sędziom „uwaga, zmniejszyć liczbę zwolnień od kosztów, przyznawań pomocy z urzędu lub obniżać z powodu braku środków wynagrodzenia przyznawane adwokatom” – po prostu taki system nie mógłby działać i nikt nie jest na tyle naiwny, żeby próbować w ten sposób z sędziami rozmawiać. Oczywiście sędziowie są informowani o tym, jaki jest stan budżetu, ale nie muszą być w żaden sposób urzędowo zawiadamiani, bo oni sami mają poczucie wstydu, kiedy przyznają adwokatowi wynagrodzenie i wiedzą, że kasa sądu nie wypłaca miesiącami. […]

Natomiast jest druga strona tego medalu: sędziowie są indywidualnie, każdy oddzielnie, gospodarzami pewnego dużego funduszu i nie ma żadnego systemu badania, czy są jednolicie, nie uczciwie, tylko jednolicie, stosowane kryteria. Jednym słowem może się okazać, że pomoc prawniczą z urzędu dostanie np. w Rzeszowie osoba w takiej samej sytuacji, w której nie dostanie w Białymstoku, a na pewno nie dostanie w Warszawie. Czyli mogą być różnice orzecznicze, i to bardzo duże, dlatego że kryteria są nieostre, jak to mówiono w Raporcie, w sposób dość oczywisty nieostre. Mimo że ja jestem pełen zaufania, że sędziowie w każdej indywidualnej sprawie starają się dociec tego, jakie jest znaczenie pojęcia braku środków, „niemożność poniesienia kosztów postępowania bez uszczerbku dla utrzymania siebie i rodziny”. To nie w subiektywnie wadliwie podejmowanych decyzjach jest pewnego rodzaju dylemat, tylko dylemat budzi dyferencjacja poprzez całkowity subiektywizm w tej sprawie – nawet jeśli on jest sprawiedliwy w konkretnej sytuacji – dlatego że ona wywołuje wrażenie, niepozbawione racji, że takie same sytuacje mogą być różnie oceniane w różnych miejscach […]. I z tego punktu widzenia wołanie o pewną standaryzację jest poprawne.

[…] trafnie [natomiast] przywołano krytycznie stare orzeczenie Sądu Naj-wyższego, które jest ciągle tradycyjnie używane. Często niefortunnie używane, na przykład w odniesieniu do pozwanego w sprawie, kiedy to jest orzeczenie, które może być [stosowane] tylko do strony, która jest czynna w procesie, bo ona może się ewentualnie przygotowywać finansowo do wystąpienia do sądu. Ono oczywiście zawiera jakąś trafną myśl, ale nie może być po prostu kluczem do rozwiązywania sytuacji i ono może być zupełnie z rzadka prawidłowo przywoływane. Także wołanie o tę standaryzację – z punktu widzenia ocen, jakich ma prawo dokonywać Fundacja, która patrzy na rzecz nie od indywidualnej sprawy, tylko globalnie na zagadnienie – jest prawidłowe.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>